- ARCHIWUM - KALENDARIUM - EUROPE: ART'S SPOTS - EPAF -
 
 
   
Victor Pertov
"Perform Wonder",
10 kwietnia 2002 r, Sala Nowa
 
Rozmowa z Viktorem Petrovem, performerem z Białorusi
"Eto" poezja i performance
 
Teresa Dras Artyści na różne sposoby uprawiają sztukę. Mam wrażenie, że Pan czyni to z wyjątkową powagą.
Viktor Petrov Każda sztuka wymaga, by poświęcić jej bardzo wiele sił i emocji. Ona ma swoje zakony, swoje sprawy tajemne. Twórczość pojmuję jako refleksję nad życiem - filozoficzną, poetycką, malarską. Każdy ma swoją osobistą drogę. Jeśli artysta schodzi z głównego szlaku na jakieś boczne ścieżki, to znaczy, że czegoś się boi. Szuka miejsca, w którym będzie mu łatwiej żyć.
TD Performance kojarzy się raczej z gwałtowną reakcją niż z filozoficzną refleksją.
VP W różny sposób możemy odczuwać czas. Raz jest skoncentrowany, raz rozrzedzony. Performance leży bardzo blisko generalnego szlaku sztuki, blisko mocnych energii. W żadnym innym przypadku artysta nie współdziała z ludźmi tak bezpośrednio jak w sztuce performance. Tu i teraz musi zaistnieć, otworzyć się, pokazać twarz. Nie może kłamać, bo to się natychmiast na nim zemści. Cały czas trzeba iść szlakiem wysokich energii.
TD Wielu ludzi nie rozumie, o co chodzi w performance.
VP Performance jest taką sztuką, że ciężko zrobić z niej komercję dla wszystkich. Gdyby ludzie nie mieli kłopotu z naszą sztuką, znaczyłoby to, że jest niepotrzebna. Wytłumaczyć "sudnost", tajemnicę istnienia, wcale nie jest łatwo. Na razie nikomu na świecie to się nie udało. Co to jest "eto"? Nie wiadomo. Dla mnie "eto" poezja i performance. Większość ludzi to tak zwani ludzie normalni, którzy pragną jedynie tego, by życie układało się wesoło i łatwo. Taka jest przeciętna norma. Tylko nieliczni szukają czegoś więcej. Na nasze wystąpienia przychodzą ci, którzy mają poważne zainteresowania: literatura, filozofia, religia. Ale w sztuce konceptualnej wcale nie intelekt jest najważniejszy. Najważniejsze są emocje. Żeby odnaleźć samego siebie.
TD Performance ma być dziwny?
VP Niektórych ludzi performance denerwuje. Chcą, żeby wszystko było zrozumiałe, ale to, co zostanie wytłumaczone, ma tendencje do spadku. Dobry artysta dotrze do serca człowieka, a zły wozi "ludzi do lasu" i wszyscy się tam gubią w ciemnościach.
TD Od razu zostałeś performerem?
VP Zaczynałem jako tradycyjny artysta malarz. Nie lubię o tym mówić, ale z zawodu jestem desingerem po Akademii Sztuk Pięknych w Mińsku. Wybrałem ten kierunek, ponieważ było tu więcej wolności niż na innych specjalizacjach. Sztuka w naszym kraju jest bardzo konserwatywna. Nie możesz po swojemu ani w lewo, ani w prawo. Chcą cię widzieć jako sierioznego, realistycznego artystę. Teraz oceniam, że na początku artystycznej drogi poszedłem do światów, które znajdują się na dole, do słabych energii. Ta choroba jeszcze mi została i od czasu do czasu muszę wziąć inny materiał. Nie performerski, ale taki klasyczny, malarski, żeby tam czegoś poszukać. To nie był przypadek, że zacząłem zajmować się performancem. Bezpośredni wpływ miało spotkanie z polskimi artystami, ale różnymi magicznymi działaniami zajmowałem się od dawna. Nie wiedziałem, że to się nazywa performance. Od pięciu lat poważnie uprawiam tę sztukę.
 
TD Każdy artysta dba o swój talent. Jak to robi performer?
VP Układam wiersze, maluję, rysuję. Pisanie jest dla mnie czymś w rodzaju treningu, takiego procesu personalnego. Czasem któryś z przyjaciół powie, że to fajne i ciekawe. Może kiedyś przyjdzie taki moment, że będzie można wydrukować te wiersze, ale w obecnej sytuacji w moim kraju to jest niemożliwe. Z każdego działania płynie jakiś rodzaj energii. Inny z malowania, inny z pisania. Uważam, że performance jest mocniejszy niż literatura, a gest mocniejszy niż słowo. W słowach można zabłądzić.
TD Czy są jakieś reguły w tej sztuce?
VP W sztuce najważniejsza jest spontaniczność. Mam przygotowane działanie, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w kontakcie z publicznością. W "Perform Wonder" krępuję sobie ręce sznurkiem i używam luster. Podczas jednego z wystąpień szkło poraniło mi dłonie, tak ostro, że polała się krew. Na podłodze leżała biała tkanina. Zrobiłem spontaniczny performance, rysowałem krwią na płótnie. Zdarzają się takie rzeczy, które trzeba szybko włączyć w działanie, powołać na szlak sztuki. Nagle wszystko biegnie w innym kierunku niż sobie wymyśliłem. Powstaje coś kompletnie nowego. Bardzo wiele zależy od wewnętrznego stanu artysty, od tego, co się dzieje w danym momencie.
TD A jeśli publiczność nie dowierza temu, co robi artysta?
VP Tak jest prawie zawsze. Jeden performance może utrzymać się, a drugi już nie. W Polsce nigdy nie miałem problemów, zawsze coś mi tutaj pasowało. Nie wiem, skąd to się bierze. Albo tu dobrzy ludzie, albo dobre dla mnie energie...
A w Mińsku często tak bywało, że coś się zaparło. Prowadzisz swój proces, ale czujesz, że wszystko na nic. Nie ma odbioru. Sztuka performance odbywa się jakby na wierzchu. W innych działaniach artystycznych można się schować, w rolę, w kostium. U nas nie. Dlatego czasami zdarzają się martwe widowiska. Jeśli performer jest wewnętrznie nieżywy, publiczność natychmiast to wyczuje.
TD Wytworzyło się w Mińsku środowisko performerskie?
VP W Mińsku i w ogóle w całym kraju niewielu artystów zajmuje się performancem. Stanowimy wąski krąg. Watpię, czy przeciętny człowiek wie o naszym istnieniu.

Rozmawiała Teresa Dras, Kurier Lubelski 13-14 kwietnia 2002 r.
 
 
 
 
Centrum Kultury
Peowiaków 12
20-007 Lublin
tel. (081) 536 03 19

performance@osp.art.pl